Extravaganza

To termin oznaczający swobodny styl, związany z różnymi gatunkami teatralno – muzycznymi jak burleska, rewia, cyrk; stosowany też na określenie kunsztownych, spektakularnych i z rozmachem stworzonych widowisk rozrywkowych. Patrząc na tegoroczne propozycje wiecznych ekscentryków mody, trudno nie domyślić się, co właśnie  mogło być ich inspiracją. Przede wszystkim, bez względu na tradycje danego domu mody, widać było wiele wspólnych mianowników, podkreślających lub akcentujących ekstrawagancję ich kolekcji.
Jako numer jeden, w roli zasadniczej esencji ekscentryczności wystąpiło niby banalne w istocie nakrycie głowy. Tyle że u Gaultiera było to gigantyczną, misterną konstrukcją z siatki, woalki i olbrzymiego kwiata, z pewnością znacznie utrudniając swobodne poruszanie się modelkom; natomiast modelom nałożył m.in. zaczepną wersję arafatki w rozchełstanej wersji lux oraz militarny hełm z krzykliwie różowym irokezem. Chalayan zwyczajowo połączył futuryzm z organicznymi kształtami, łącząc je tym razem z kobiecą falbanką. Gaultier przekornie do prostej sukienki khaki dobrał krwisto - czerwoną wariację militarnego nakrycia głowy, obowiązującego do dziś w niektórych armiach, ostentacyjnie łącząc z zbyt dużym pomponem, a całość uzupełniając białymi skarpetkami i trampkami. Anna Sui wyolbrzymiła swą wersję napoleońskiego kapelusza, prowokacyjnie łącząc go z tzw. sukienką „zero", więcej odkrywającej niż zasłaniającej, przywołującej nieodmiennie skojarzenia ze słodkim, beztroskim dzieciństwem małej dziewczynki. Vivienne Westwood mimo prawie siedemdziesiątki na karku, bezkrytycznie narzuca styl współczesnej czarownicy w wielkim graniastym kapeluszu. Drugim wspólnym akcentem były rajstopy, legginsy; nierzadko połączenie jednego z drugim jako kombinezonu w ogóle; tak zabawili się przewrotnie publicznością Victor&Rolf, doklejając do tego pończoszniczo – kosmicznego konglomeratu dodatkowo metaliczne, geometryczne wzory; jak i spodnie w wielkie nadrukowane gwiazdy w stylu  hokus pokus występów domorosłych, szkolnych magików. Uwzięli się też na nogi, krępując swobodny chód w wielkiej sukni na wzór harfy, poprzez zakończenie je wąską tubą spętaną kokardą. Pucci pokazał rajstopy  w identycznym wzorze, jak na sukience. Trzymając się kurczowo nóg (i bynajmniej nie maminej spódnicy), dość będzie wspomnieć o połączeniu  wcale kobiecych sukienek z podartymi legginsami - kabaretkami według  Anny Sui, oraz nonszalanckim dobraniu dresu z lamperiami do sukienki belle epoque Gaultiera. Schodząc niżej, mamy już pełny  rozkwit niczym nie skrępowanej ekscentryczności tego sezonu: buty, absolutnie nie do pobicia (i zdarcia chyba też), których potencjalnej wartości użytkowej lepiej nie dociekać, zwłaszcza u Azzedine Alaia, Celine i Victora& Rolfa. Wielcy nieobecni to gadżety – perełki. Jedynie u Lacroix rozbrajająca, wiklinowa torebka – słonik na czerwonych, satynowych rączkach, koniecznie właśnie do kostiumu kąpielowego; kompletnie pozbawiona funkcji użytkowej, czyli osłony ciała, parasolka Gaultiera, złożona z samych prętów drewnianych i stalowych, i wreszcie szczyt ekstrawagancji i ekscentryzmu w jednym: piłka bejsbolowa...Chanel. Najlepiej łapać ją satynowymi rękawiczkami z piórami boa Cornelii James, i uważać, aby nie trafiła nas w czarno uszminkowane wargi z przyklejoną do nich... złotą blaszką z drogocennym kamieniem. Galiano by nam tego nie wybaczył.
maren b
extrawaganza